Po co ćwiczyć Jujutsu?

Jak zacząłem prowadzić treningi z Jujutsu i rozmawiać z losowo spotkanymi osobami na ten temat, przy okazji zapraszając ich na swoje treningi, spotkałem się z wieloma rodzajami “odmówień”. Okazuje się, że jest sens pisania wpisu, żeby pobudzić do myślenia wszystkich, którzy tej kwestii nie przemyśleli jeszcze do końca i akurat mają chwilę, żeby to nadrobić :).

Dlaczego miałbym ćwiczyć Jujutsu?

Jest to ostatni wpis z serii “Po co ćwiczyć?”. Jeżeli nie czytałeś poprzednich, to zapraszam Cię do:

I tak dobrnąłem w swoich rozważaniach do wpisu Po co ćwiczyć Jujutsu?. Tak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, postaram się tutaj uargumentować sens ćwiczenia Jujutsu jako systemu samoobrony dla każdego.

Mam nadzieję, że po lekturze poprzedniego wpisu jest oczywiste dla Ciebie, że warto umieć się obronić w razie zagrożenia (jeżeli tak nie jest, to zostaw proszę komentarz przy poprzednim wpisie – chętnie o tym porozmawiam).

Problem w tym, że nawet jak ktoś widzi sens ćwiczenia samoobrony, to i tak często próbuje grzecznie odmówić. Na ogół spontanicznie i w sposób nieprzemyślany, ale wciąż wiele mówiący. Najczęściej słyszę coś w rodzaju:

  1. Ja się do tego nie nadaję, bo jestem za stary / za mało rozciągnięty / nie mam kondycji etc.
  2. To nie dla mnie
  3. Inne okrężne odpowiedzi

  • jestem za stary
  • jestem za mało rozciągnięty
  • nie mam kondycji

W sumie mogłoby być dowolne zakończenie tego zdania, jeżeli dotyczy stanu fizycznego, nie licząc ciężkich problemów zdrowotnych.

Tak na prawdę najlepsze w systemie Jujutsu jest to, że wszyscy mogą go ćwiczyć.

Jeżeli idzie o wiek, to wszystkie techniki, które wykonujemy są w anatomicznych zakresach ruchomości stawów, są bezpieczne dla zdrowia i można je wykonywać przez całe życie. Treningi Jujutsu można bez problemu potraktować jako gimnastykę zdrowotną. Oczywiście wszystko w granicach możliwości i zdrowego rozsądku. Zwróć uwagę, że im bardziej przybywa nam lat tym łatwiejszym stajemy się celem w świadomości młodego napastnika.

Kwestia rozciągnięcia w praktyce nie ma kompletnie znaczenia. Chociaż zdrowe jest bycie rozciągniętym i delikatne ćwiczenia rozciągające powinny być w naszej codziennej porcji ćwiczeń, to nie jest ono wymagane żeby ćwiczyć Jujutsu. Szpagaty i kopnięcia w głowę przydadzą się bardziej na planie filmowym filmu akcji niż w sytuacji realnego zagrożenia.

Brak kondycji to kolejna wymówka, którą usłyszałem. Kondycja jest oczywiście ważna, tak samo jak rozciągnięcie, wytrzymałość czy siła, ale w treningach Jujutsu skupiamy się przede wszystkim na technice. Wszystkie pozostałe elementy można dopracowywać równolegle z Jujutsu. Są one przydatne i pomocne, ale nie wymagane żeby zacząć.

W tym miejscu korzystając z okazji zachęcę do codziennego poruszania się. Tak samo jak możemy się czuć w jakimś ubraniu mniej lub bardziej wygodnie, tak samo możemy się czuć w swoim ciele mniej lub bardziej wygodnie. Ciało wysportowane jest bardzo wygodne i sprawia, że dużo lżej się żyje. Pomaga w każdej codziennej sytuacji – od wstawania z łóżka do wieszania firanek (taki akcent świąteczny :)).

To jest moje ulubione stwierdzenie. Natychmiastowo wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Dlaczego? Po pierwsze oznacza, że ktoś wychodzi z założenia, że wie jak wyglądają treningi chociaż nigdy na żadnym nie był. Po drugie że to co tam jest (bo jak już pisałem wszyscy wiedzą jak wyglądają treningi sztuk walki z filmów z Brucem Lee), to nie jest coś w czymś się odnajdą.

Według mnie takie podejście jest spowodowane wizerunkiem sztuk walki stworzonym przez Hollywood i Youtube. Opierając się o wyobrażenia i domysły wpadamy w dwie pułapki. Po pierwsze, często wkładamy wszystkie systemy, sporty i sztuki walki do jednego worka, co jest ogromnym błędem. Po drugie, często wkładamy wszystkich instruktorów do jednego worka, co jest drugim ogromnym błędem.

Tematem wizerunku sztuk walki zajmę się szerzej w osobnym wpisie, a tutaj chcę tylko opisać konsekwencje takiego podejścia.

Warto zadać tu pytanie czy można porównać dwa zupełnie nie związane ze sobą style? Bo jak dla mnie, to trochę jak porównywać muzykę klasyczną z ulicznym rapem. Przecież jedno i drugie to muzyka prawda? Gołym okiem widać tutaj błąd logiczny.

A teraz sprecyzuję pytanie – czy da się porównać zapasy z boksem? Jasne, że nie. To dwa zupełnie różne podejścia do kwestii walki. W związku z tym nie można się wypowiadać na temat tradycyjnego Jujutsu znając inny styl walki. Tym bardziej po obejrzeniu Karate Kid, czy Wejścia smoka.

Ba, rozmawiając nawet o tym samym stylu można go różnie odebrać w zależności od instruktora. Zupełnie jak w szkole – podejście nauczyciela może wpłynąć na to, czy będziemy lubili dany przedmiot czy nie. Czasami znienawidzimy ulubiony przedmiot, a czasami pokochamy coś, czego wcześniej nie czuliśmy. Z instruktorem sztuk walki jest tak samo. Żeby wiedzieć jak wyglądają treningi trzeba się przejść na trening i zobaczyć, czy dany instruktor nam odpowiada.

Poza tym, to że instruktor odpowiada pewnej grupie osób wcale nie oznacza, że Tobie też będzie odpowiadał. To trzeba naocznie, samodzielnie zweryfikować. I to najlepiej przez przynajmniej kilka treningów, bo każdy może mieć gorszy dzień.

Nie licząc tych bardziej doprecyzowanych powyżej, często mam do czynienia z przeróżnymi okrężnymi odpowiedziami, nie mówiącymi nic. Na dwa najbardziej oczywiste “niewerbalne odmówienia” odpowiedzi są poniżej.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że jest część osób, która ma uzasadnione powody i po prostu nie chcą się tym ze mną dzielić. Całkowicie to szanuję i rozumiem.

Wstyd

Sam wstyd może dotyczyć wielu aspektów, ale spróbuję go uogólnić jak najbardziej w naszym kontekście. Wstyd przed przyjściem na trening Jujutsu najczęściej polega na tym, że ktoś uważa, że trafi do grupy osób, które bardzo dużo potrafią i że wśród nich początkujący się nie odnajdzie. Zakładam, że to jest najbardziej popularną przyczyną, dlatego, że często przed pierwszym treningiem otrzymuję pytanie od zainteresowanych czy to problem, że ktoś nic nie potrafi. Z moich obserwacji i rozmów z bardziej doświadczonymi instruktorami wnioskuję, że łatwiej pracuje się z osobami, które nigdy nie ćwiczyły sztuk walki niż z osobami, które ćwiczyły inny styl i muszą walczyć ze swoimi nawykami.

Poza tym w naszej kulturze mamy wyrabiane od dziecka przyzwyczajenie, że wstydzimy się tego, że czegoś nie umiemy – tak jakby to było coś złego. A ja podkreślam: Nie jest wstydem czegoś nie umieć. Powinno być zupełnie odwrotnie – próba nauczenia się powinna być powodem do dumy. Poza tym ja zawsze powtarzam słowa, że:

Bycie w czymś słabym to pierwszy krok do bycia w czymś dobrym.

Lenistwo

Drugim powodem stosowania pokrętnych wypowiedzi według mnie jest czyste lenistwo i warto powiedzieć sobie to prosto w twarz. Doszedłem właśnie do sedna wpisu. Jeżeli to nie jest poważny problem zdrowotny, to jedyne co Cię ogranicza przed przyjściem na trening jesteś Ty sam.

zrobie-to

A Ty na który stopień dałeś radę wejść dzisiaj?

Podobne wpisy

  1. Po co ćwiczyć?
  2. Po co ćwiczyć bieganie?
  3. Po co ćwiczyć samoobronę?

Warto przeczytać

  1. http://www.kobukaijujitsu.com/kobukai-jujitsu-street/

Źródła

  1. https://yurielkaim.com/stretching-exercises-seniors/
  2. http://www.kobukaijujitsu.com/the-traditional-dojo/
  3. https://www.health.harvard.edu/everyday-stretching
  4. http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=82
  5. http://www.newworldencyclopedia.org/entry/Jujutsu

(Odnośniki z dnia 21.12.2017 r.)

1 Komentarz

  • na rysunku brakuje jeszcze jednego stopnia ” ROBIĘ TO!” :)

Dodaj komentarz